Chiny już od lat nie przestają zaskakiwać swoimi planami na stworzenie wielkiego mocarstwa gospodarczego. Już teraz, jako druga gospodarka świata, Chińska Republika Ludowa[1] dyktuje warunki na arenie międzynarodowej. Zaskakujące jednak jest to, że Chiny nie kierunkują swoich działań w stronę tych największych, jak Stany Zjednoczone, Niemcy, Wielka Brytania czy Japonia, ale również skupiają się na bliskiej współpracy z mniej znaczącymi krajami, które pomimo wolniej rozwijającej się gospodarki, wykazują się ogromnym potencjałem inwestycyjnym i handlowym. Stąd też powstała inicjatywa 16+1, która koncentruje się na współpracy Chin z szesnastoma krajami Europy Środkowo-Wschodniej[2].

Polecamy zapoznanie się z poniższym materiałem, który doskonale potwierdza i bardzo rozszerza nasze wcześniejsze posty dotyczące możliwości biznesowych dla polskich przedsiębiorców w Chinach.

Coraz częściej mamy do czynienia z organizowanymi spotkaniami B2B między polskimi a chińskimi przedsiębiorcami. Obie strony starają się promować wzajemną wymianę handlowo-inwestycyjną, co przekłada się na rosnące zainteresowanie bezpośrednimi kontaktami między biznesmenami. Wielokrotnie mieliśmy okazję uczestniczyć w takich spotkaniach w roli tłumaczy, co pozwoliło nam na wyciągnięcie kilku wniosków wyjaśniających porażkę polskich przedsiębiorców w kontaktach z Chińczykami.

Negocjacje z chińskim kontrahentem znacznie różnią się od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni na Zachodzie. Przed rozpoczęciem rozmów biznesowych powinniśmy zapoznać się z podstawowymi różnicami, tak aby nasze szanse nie legły w gruzach z powodu niewiedzy, czy braku szacunku dla innej kultury. Świadomość różnic kulturowych oszczędzi nam kłopotów i straty pieniędzy.